Temat: [\/]Historia mrocznego

Mieszkałem nad jeziorem Draug w niewielkiej osadzie mrocznych elfów. Było tam spokojnie i cicho a niebo było czyste jak łza.
Pewnej kryształowo czystej nocy ten spokój został jednak przerwany, bandyci wbiegli do osady w której mieszkałem i zaczęli palić domy i grabić wszystkie kosztowności. Musiałem więc opuścić moje sielskie życie i znaleźć sobie jakieś źródło utrzymania. Postanowiłem zacząć walczyć, wszakże nie powinno mi to pójść zbyt trudno uczyłem się kiedyś walki dwoma mieczami jeszcze za młodu.
Przez dwa lata z haczykiem wędrowałem po wszystkich możliwych arenach walcząc za pieniądze. Nie było to łatwe życie i nie raz zdarzało mi się nieźle oberwać. Nic dziwnego, nie raz musiałem walczyć z zawodowymi wojownikami z orkowych klanów.
Pewnego razu w karczmie w jednym z miast dowiedziałem się gdzie stacjonują bandyci, którzy zaatakowali moją wioskę. Informacja ta dotarła do mnie w zasadzie przypadkiem przy kuflu piwa. Postanowiłem na następny dzień wyruszyć w drogę. Miała to być niewielka jaskinia przy jeziorze driad, jak się okazało była to opuszczona kopalnia której wejście zostało zawalone kamieniami zostawiając tylko mały przesmyk.
Do wieczora zastanawiałem się jak mógłbym dostać się do środka. Gdy na dobre zapadła noc miałem już gotowy plan.
Wywabiałem po dwóch bandytów naraz i zabijałem ich możliwie jak najciszej, a następnie truchła chowałem w krzakach . Po około dwóch godzinach zdenerwowała mnie ta zabawa, ich zresztą też. Wbiegłem do środka zostało ich  z dwunastu, a gdy tam wbiegłem stali już przygotowani z bronią w ręku. Walkę wygrali by oni, gdyby  jakaś dziewczyna nie wbiegła i nie pomogła w walce. Po jakichś dwudziestu minutach było po wszystkim. Po skończonej walce poszedłem z nią do tawerny napić się i wypocząć. Miała na imię Lorin. Podczas postoju powiedziała mi że idzie do portu. Akurat zmierzałem do tamtych aren więc postanowiliśmy wyruszyć razem. Po drodze napadli na nas złodzieje potyczka trwała krótko i już po chwili  kontynuowaliśmy podróż . Gdy doszliśmy do miasta udaliśmy się  do portu. Usłyszałem że wypływają z tąd okręty do wioski Gludin która znajduje się na innym kontynencie. Pociągała mnie możliwość rozpoczęcia nowej przygody więc czym prędzej zgłosiłem się na pokład. Lorin również płynęła w tamtą stronę, lecz nie chciała tam zostawać i powiedziała że wróci tutaj i będzie szkolić innych by mogli bronić się przed bandytami. A ja… czekam teraz przed bramami Aden czekając odpowiedzi od klucznika, która zdeterminuje czy będę mógł rozpocząć nowe życie.

2

Odp: [\/]Historia mrocznego

z tąd

stąd

I kolejna wioska musiała zostać splądrowana i spalona tylko po to, by ktoś mógł przejść przez Wrota. W tym momencie wiele osób zadaje sobie pytanie: "czy tej tragedii można było uniknąć?".

Postanowiliśmy zapytać o to kilka przypadkowych osób. Trafem wśród nich znalazła się sąsiadka jednego z bandytów, którzy dopuścili się tego godnego potępienia występku. Powiedziała nam:
-To był taki dobry chłopak... Co dzień wyprowadzał kota i, przerzuciwszy go przez płot, trzepał rakietką do badmintona. Nigdy nie wracał pijany późnym wieczorem i nie awanturował się z innymi sąsiadami i to wcale nie dlatego, że wracał pijany dopiero późnym rankiem, a sąsiadów właściwie nie miał. Umarli jakoś tak dzień po tym, jak się wprowadził. To chyba wina bandytów, bo z domów zniknęło wszystko, co nie było przykręcone, a to, co przykręcone było, zostało odkręcone i zniknęło dopiero potem. Zaczęto nawet rozkradać ściany, ale zaprawa dobrze trzymała, a dach znaleziono dwie przecznice dalej, ponoć ciężki był jak cholera. Mnie nic się wtedy nie stało tylko dlatego, że chłopak przyszedł dzień wcześniej i zaproponował, że za drobną opłatą będzie strzec mojej posiadłości.

Widzicie państwo zatem, że tragedia była całkowicie niespodziewana. Kto zawinił? Strażnicy? Sąsiedzi? Rodzice bandytów? A może autor opowiadania i jego brak wyobraźni? Niestety na takie przypadki jak ten uwagę zwraca się dopiero, kiedy jest za późno. A kiedy jest za późno, to... ten, rzadko bywa... dość wcześnie. Tak. Zasłaniasz palcem słowa na tablicy, matole. Przepraszam, to nie do państwa.

Mówił Przemysław Szatan dla programu "Ktokolwiek widział, niech kota zje".



A tak, możesz wejść.

3

Odp: [\/]Historia mrocznego

Tańczę z radości