Temat: Smak cierpienia

Wcześnie rano rumor niesamowity wybudził kapłankę! Wrzaski wojów mieszały sie z krzykiem prostego ludu. Jedni biegli bez celu , inni załamując ręce szlochali.
Najdziksze z istot by zagrabić jak naj wiecej dla siebie...słabszych napadali...inni zaś nie dostrzegając przyszłości na własne targali się żywot.
Jedynie błagalne krzyki nawołujące bogów wszelkich ras...łączyły oszalały tłum w obłędzie chaosu.
- Mamo mamo! Boje sie!
<Kapłanka otworzyła oczy>
- Co sie dzieje ? moje dziecko?
- Wszyscy oszaleli! <mała mroczna elfka trzęsła się ze strachu>
<kapłanka wyjrzała przez okno, a świat który znała niczym już nie przypominał widoku za oknem>
<Casyopeja odwróciła się , by ukryć smutek i rozczarowanie>
- głuptasku... <zaczęła łagodnym tonem> To co widziałaś za oknem...to tylko strach...w sercach wielu skrywany
Strach ...przed końcem świata. <głęboko westchnęła, sięgając po mocno zakurzoną szkatułkę> Skąd oni wiedzieć mogą
kiedy on nastąpi..jeśli nawet nie potrafią odgadnąć...jaki posiłek ich czeka , dnia następnego.
-Ale...Ale...<jąkała się mała elfka>
Mamo! Oni mówili...
że drzewa znikną!
słońce zgaśnie! i ptaki przestaną śpiewać!
<Kapłanka z smutkiem w oczach wyjęła ze szkatułki zwitek zakazanych ziół co odbierają wszelkich zmysłów odczuwanie >
<w myslach - jeśli takim ma być koniec , oszczędzę ci bólu...i strachu>
- moja mała...usiądź proszę, tu jesteś bezpieczna.
<podeszła do odźwiernicy by zablokować je ciężkim dębowym palem>
- uszykuje ci napar ziołowy...po nim poczujesz się....<zająknęła się> lepiej. <wiedziała ..że nie potrafi kłamać>
<mała mroczna elfka wpatrywała się w nią z nadzieją>
- Wiele wojen...miało swój początek...i koniec <zaczęła powoli swoją opowieść> wiele istnień rodziło się...jak owoce ..dojrzewało
...i zasypiało u kresu , swego czasu.Dlatego...moja mała....tak ważnym jest...nie to...z jakiego łona pochodzisz...
nie zasób twych skrzyni...lecz to...czym innych ..obdarzyć zdołasz...za żywota.
<mała elfka słuchała w milczeniu, a jej kryształowo zielone oczy, przykuwały całą uwagę kapłanki>
Jeśli kogos skrzywdzisz...tak właśnie cię zapamięta...jako istote ból zadajacą. <głęboki wdech> Jesli zaś...pomocną dłoń...
ku innym otworzysz....zasiejesz w ich sercach nadzieję.
<rozgniata w drewnianym kubku zakazane zioła>
Każdy .. twój uczynek...w sercach innych ....swój ślad odciśnie.
<zalewa drobno rozkruszone ziele, goracą wodą>
A pamięć ..o naszych uczynkach... w sercach innych .... da nam niesmiertelność.
<mała mroczna elfka z zapałem słuchała słów kapłanki>
- Ale mamo....oni oszaleli....biją się ... grabią...mordują!
- Nie bój się moja mała...niebawem wszystko ucichnie.
<stawia drewniany kubek na kamiennym stole>
- Czemu sie lękasz ?... A nawet jeśliu cały świat...przestanie istnieć...
gdy zamkniesz oczy....odrodzisz się...w świecie bez bólu i chorób. Gdzie każdy będzie panem swego losu...
A żadne stworzenie ...nie zazna cierpienia.
<próbowała uśmiechnąć się, choć miała wrażenie...że wcale jej to nie wyszło>
-...mamo....ale , ja się boję...
<przytuliła mocno małą elfkę>
- niepotrzebnie... niebawem ojciec twój powróci... bądź dzielna jak i ja...pamiętaj czyją córką jesteś...i że.... zawsze będę przy tobie.
<kapłanka usiadła na dębowej ławie obok córki, czekając z nadzieją...by napar...który wyważyła, nigdy ...nie musiał być użyty>.

http://imageshack.us/photo/my-images/70 … rcizn.jpg/

Ostatnio edytowany przez bezimienna (2011-08-05 10:48:16)

"A wy, podwoje tchu, zapieczętujcie.
Pocałowaniem akt sojuszu z śmiercią.
Na wieczne czasy mający się zawrzeć!"
http://www.youtube.com/watch?v=7eymNJ59 … re=related