1

Temat: Pamiętnik Nekromanty

Dzień 23

Dzisiaj, przez fortel moich kolegów po fachu - uczniów, zostałem wyrzucony dyscyplinarnie ze szkoły Magii Einhovant. Te bezmózgie głowonogi nie rozumieją chyba jaka potęga płynie z czarnej magii.Tto co zrozumieli Beleth, Dasparion nie może być od tak po prostu ignorowane. Odszedłem. Przy okazji obrobiłem szkolną bibliotekę z co ciekawszych pozycji.

Dzień 26

W poszukiwaniu wiedzy o czarnej magii udałem się do Mrocznych Elfów. Nie przyjęli mnie ciepło. Te długowieczne istoty chyba cały czas mają w pamięci zdradę naszej rasy. Z uwagi jednak na Znak Zaufania, który otrzymałem kiedys od kapłana Holinta wykonując pewne zlecenie, pozwolili mi zapoznać się z niektórymi elementami wiedzy o magii.

Dzień 29

Rozczarowanie. Mroczni, owszem rozumieją istotę czarnej magii, lecz zarzucają ją na rzecz magii Wiatru. Kiedy zacząłem zadawać pytania o magię ożywiania, smierci tracili animusz. Niewiele się tu od nich nauczę. Czas odejsć od tych wentylo-filów.

Dzień 40

Po przeglądnięciu ksiąg wykradzionych z biblioteki Akademii Einhovant, odniosłem wrażenie, ze moja wiedza powiększyła się. Zwłaszcza jedna z nich - "Nekromancja" anonimowego autorstwa. Autor zdaje się być dosć kompetentny jesli chodzi o magie przyzywania ożywienców, magie smierci doskonałej. Pora wypróbować swoje umiejętnosci. Już niedługo ludzie będą jesć mi z ręki widząc to co potrafię uczynić. Pożałują, że wzgardzili czarną magią, że wzgardzili mną


Dzień 46

Pierwsze próby nekromantyczne zakończone powodzeniem. Używając inkantacji zawartych w "Nekromancji", zacząłem ożywiać zmarłe zwierzęta. Moje spostrzeżenie było natychmiastowe - im inteligentniejsza istota, tym lepszy ożywieniec. Czas wypróbować umiejętnosci na trupach. Gdzie ja znajdę trupy? Cmentarz Adeński!


Dzień 47

Dies

Kiła, smród, pożoga i gówno. Czy ci pieprzeni strażnicy nie mają nic lepszego do roboty niż patrolować cmentarz?! Zostałem wtrącony do aresztu za "Nielegalne Próby Magiczne". Grozi mi nawet Śmierć. Cóż. Nie poddam się bez walki.

Nox

Wieczorem, gdy już szykowałem się na najgorsze moją celę odwiedzili niespodziewani goscie. Para mrocznych elfów, mężczyzna i kobieta. W Pierwszej chwili pomyslałem, że od tego rodzaju spraw egzekucyjnych jest własnie ta rasa. Nic z tych rzeczy. Galadrid i Anastia przybyli z polecenia jakiegos maga, którego imienia nie usłyszałem. Przybyli aby rzekomo mnie uwolnić. Sam nie wiedziałem co o tym myslec, ale nie miałem wyboru. I tak czekał mnie stryczek choćby za kradzież ksiąg, już nie mówiąc o przekształcaniu stołecznych trupów w nieumarłych. Anastia utworzyła magiczny portal. Czytałem kiedys o takich. ich utworzenie wymaga niesamowitych umiejetnosci z zakresu Czarnej magii. Wkroczylismy do niego.

Kiedy już wylądowałem na głowę, pomyslalem sobie ze nigdzie się nie przenieslismy. Pomieszczenie, w którym się znajdowałem było ciemne, mokre i smierdziało jak więzienna cela. Kiedy już moje źrenice przystosowały się do oswietlenia ujrzałem ludzką twarz z oczami białymi, niby snieg, bez tęczówek, bez niczego. Mężczyzna usmiechnął się i powiedział:

- Witaj w Akademii Hardina Diego.

Ostatnio edytowany przez Diego (2010-09-02 23:07:40)

Tańczcie, tańczcie wielkie woje
Niegdys martwi legli w polu
Teraz tańczcie, zrzućcie stroje
Tańczcie w kole i półkolu

2

Odp: Pamiętnik Nekromanty

Dzień 50

Akademia Hardina to niesamowite miejsce. Jak się okazało osobnik, który powitał mnie po moim twardym lądowaniu to sam Hardin we własnej osobie. Ostatnio pokonałem strach i zapytałem go o jego przeszłosć. Okazał się niezwykle małomówny, prawie jak ożywieńcy, których tak swietnie zna, i których zaczyna coraz bardziej przypominać.

Poza Hardinem jest w akademii jeszcze paru innych nekromantów. Galadrid i Anastia to mroczne elfy, którzy szkolą się w sztuce nekromancji a także pomagają innym mrocznym przybywającym chwilami do akademii szkolić swoje umiejętnosci. Jest też trzeci mroczny, Mordred nazywający siebie Mrocznym Rycerzem, głoszący o potrzebie ukarania grzeszników przeciwko magii, poprzez gniew i zemstę.

Poza nimi znajduje się też tutaj paru ludzi. No i on... On we własnej osobie. Poprzedni własciciel Akademii, jeden z Trzynastu Królów Liszy władających niegdys  Imperium Elmoreden, jedyny który przeżył. Przybierając formę nieumarlego może żyć na wieki. Pytanie tylko jakie jest to życie. Czy żądza władzy i niesmiertelnosci, przewyższa jakosc życia?

Jednak to on stał się moim nauczycielem. Istnieją dwie gałęzie nekromancji - leczenie i wskrzeszanie. Pragnę posiąsć obie, nic mi w tym nie przeszkodzi. Hardin musiał zobaczyć cos we mnie. Cos co sprawiło, że dwójka elfów zaryzykowała życie aby mnie wyratować.

Czy naprawdę mam dar? Dar który posiedli Dasparion, Beleth, Hindemith, Hardin?

Tańczcie, tańczcie wielkie woje
Niegdys martwi legli w polu
Teraz tańczcie, zrzućcie stroje
Tańczcie w kole i półkolu

3

Odp: Pamiętnik Nekromanty

c.d.n

Tańczcie, tańczcie wielkie woje
Niegdys martwi legli w polu
Teraz tańczcie, zrzućcie stroje
Tańczcie w kole i półkolu

4

Odp: Pamiętnik Nekromanty

Dzień 57

Nekromancja to wspaniała sztuka. Tak sztuka. Można malować, rzeźbić, pisać poematy, komponować i tworzyć żywe trupy. Nauka u Hardina przebiega coraz lepiej. Tworzę coraz to doskonalsze stwory. Co ostatnio zauważyłem te ożywiane z istot myslacych są lepsze, trwalsze, myslą szybciej i potrafią wiecej wytrzymac.

Niestety nie mogę się z nimi porozumieć. Jasne, wydawanie rozkazów to nie klopot, ale wejscie w jakiekolwiek relacje jest niemozliwe. Zapytałem się Hardina czy możliwe jest komunikowanie się z nieumarłymi. Jego odpowiedź mnie przeraziła.

Aby rozumieć nieumarłych trzeba stać sie jednym  z nich... Im bardziej będę przypominał trupa, tym moja więź z nimi będzie silniejsza.

Ponadto, trzeba wejsc w posiadanie specjalnego artefaktu, o którym wspomina książka, którą ostatnio studiuję - Necromanticon.

Czy potęga jest warta aż tyle? Czy można stracić życie aby stać sie potęznym nekromantą?

Tańczcie, tańczcie wielkie woje
Niegdys martwi legli w polu
Teraz tańczcie, zrzućcie stroje
Tańczcie w kole i półkolu

5

Odp: Pamiętnik Nekromanty

Dzień 60

Jest pewne zaklęcie, które znają nawet początkujący czarodzieje, także ci którzy nie parają się czarną magią. Ot prosta sztuczka. Odnosząc drobne obrażenia na ciele, można odczuć przypływ magicznej energii. U Hardina nauczyłem się rozwinąć to proste zaklęcie, w zaawansowany i potężny czar. Po pierwsze nie jest to już drobne obrażenie, tylko poważne okaleczenie własnego ciała. Przypływ energii jest wtedy o wiele silniejszy.

Ponadto okaleczając swe ciało niemal do Śmierci, można skierować tą niesamowitą bliskosć z otchłanią w postaci czaru. Im bliżej Śmierci jest rzucający, tym mocniejsze jest zaklęcie. Nie ma potężniejszego czaru ofensywnego niż tak zwana "nitka".

Pewnego dnia podwinąłem rękaw, aby umyć swe dłonie. To co ujrzałem przeraziło mnie i zachwyciło jednoczesnie. Na moim przedramieniu nie było już skóry. Zobaczyłem kosci naciągnięte sciegnami i resztkami mięsni. Co ciekawsze, nie czułem w tej ręce niedowładu. Przeciwnie, była ona mocniejsza niż druga, jeszcze żywa...

Zmiany zachodzą w moim ciele bardzo szybko. Czasami wychodzę w nocy do Lasu Umarłych obcować z nieumarłymi, a wstając rano nie pamiętam co robiłem. Coraz więcej częsci mojego ciała pokrywa się sińcami, zgnilizną i poparzeniami. Jestem coraz potężniejszy, moi nieumarli słudzy rozumieją mnie już niemalże doskonale. Dalej jednak nie potrafię się w tych relacjach wyniesć poza rozkaz.

Przestaję być człowiekiem. Spotkawszy ostatnio pewnego mrocznego w Dolinie Świętych nie miałem oporów aby go zaatakować i pozyskać jego zwłoki do mojej armii.

Tworzę armię. Armię Śmierci. Plagę Nieumarłych, która wkrótce nawiedzi ziemie Aden...

Tańczcie, tańczcie wielkie woje
Niegdys martwi legli w polu
Teraz tańczcie, zrzućcie stroje
Tańczcie w kole i półkolu