<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[Lineage 2 Aurora]]></title>
		<link>http://lineage2aurora.pl/forum/</link>
		<description><![CDATA[Najświeże tematy w Lineage 2 Aurora.]]></description>
		<lastBuildDate>Sat, 24 Dec 2011 17:08:59 +0000</lastBuildDate>
		<generator>PunBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Zamknięcie Aurory]]></title>
			<link>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3667/zamkniecie-aurory/new/posts/</link>
			<description><![CDATA[<p>Tak, to koniec. L2 raczej nie będzie miało już nowych graczy, a tym bardziej jego niszowy odłam związany z rpg. Dlatego nie wpłacajcie pieniędzy na konto zanim się nie upewnicie, że wpłat jest tyle, żeby serwer działał więcej niż dwa miesiące. Inaczej możecie być bardzo rozczarowani. Tak, na oko, to w obecnej sytuacji na Polskę wystarczy jeden serwer rpg i jak widać nie jest to Aurora.</p><p>Jedyna możliwość uruchomienia serwera ponownie to zebranie się w większą ilość. Dopóki takiej ilości nie ma, to nie róbmy sztucznej konkurencji ostatniemu serwerowi. Konkurencja konkurencją, ale jednak chodzi przede wszystkim o rpg. I lepiej się łączyć niż dzielić.</p><p>A tym ostatnim serwerem jest oczywiscie Valdaron. Oficjalne serwery odradzam mimo iż darmowe. No chyba, że akurat ktoś szuka wyłącznie działającej mechaniki.</p><p><a href="http://valdaron.webd.pl/news.php">http://valdaron.webd.pl/news.php</a></p><p>Dziękuje, miałem kupę zabawy mogąc Wam służyć (no i realizować jakieś swoje pokrętne pomysły).</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Kedhold)]]></author>
			<pubDate>Sat, 24 Dec 2011 17:08:59 +0000</pubDate>
			<guid>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3667/zamkniecie-aurory/new/posts/</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Forum]]></title>
			<link>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3666/forum/new/posts/</link>
			<description><![CDATA[<p>Hiciu mówił, że jakoś jutro forum powinno zniknąć, ale pojawi się pojutrze albo za kilka dni, jakbyście bardzo się stęsknili. ;]</p><br /><p><span style="color: white">Czyli może jeszcze zdążę nabić 2000 postów.</span></p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Kyo)]]></author>
			<pubDate>Fri, 23 Dec 2011 21:31:55 +0000</pubDate>
			<guid>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3666/forum/new/posts/</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[\/]Historia mrocznego]]></title>
			<link>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3664/historia-mrocznego/new/posts/</link>
			<description><![CDATA[<p>Mieszkałem nad jeziorem Draug w niewielkiej osadzie mrocznych elfów. Było tam spokojnie i cicho a niebo było czyste jak łza.<br />Pewnej kryształowo czystej nocy ten spokój został jednak przerwany, bandyci wbiegli do osady w której mieszkałem i zaczęli palić domy i grabić wszystkie kosztowności. Musiałem więc opuścić moje sielskie życie i znaleźć sobie jakieś źródło utrzymania. Postanowiłem zacząć walczyć, wszakże nie powinno mi to pójść zbyt trudno uczyłem się kiedyś walki dwoma mieczami jeszcze za młodu.<br />Przez dwa lata z haczykiem wędrowałem po wszystkich możliwych arenach walcząc za pieniądze. Nie było to łatwe życie i nie raz zdarzało mi się nieźle oberwać. Nic dziwnego, nie raz musiałem walczyć z zawodowymi wojownikami z orkowych klanów.<br />Pewnego razu w karczmie w jednym z miast dowiedziałem się gdzie stacjonują bandyci, którzy zaatakowali moją wioskę. Informacja ta dotarła do mnie w zasadzie przypadkiem przy kuflu piwa. Postanowiłem na następny dzień wyruszyć w drogę. Miała to być niewielka jaskinia przy jeziorze driad, jak się okazało była to opuszczona kopalnia której wejście zostało zawalone kamieniami zostawiając tylko mały przesmyk.<br />Do wieczora zastanawiałem się jak mógłbym dostać się do środka. Gdy na dobre zapadła noc miałem już gotowy plan.<br />Wywabiałem po dwóch bandytów naraz i zabijałem ich możliwie jak najciszej, a następnie truchła chowałem w krzakach . Po około dwóch godzinach zdenerwowała mnie ta zabawa, ich zresztą też. Wbiegłem do środka zostało ich&nbsp; z dwunastu, a gdy tam wbiegłem stali już przygotowani z bronią w ręku. Walkę wygrali by oni, gdyby&nbsp; jakaś dziewczyna nie wbiegła i nie pomogła w walce. Po jakichś dwudziestu minutach było po wszystkim. Po skończonej walce poszedłem z nią do tawerny napić się i wypocząć. Miała na imię Lorin. Podczas postoju powiedziała mi że idzie do portu. Akurat zmierzałem do tamtych aren więc postanowiliśmy wyruszyć razem. Po drodze napadli na nas złodzieje potyczka trwała krótko i już po chwili&nbsp; kontynuowaliśmy podróż . Gdy doszliśmy do miasta udaliśmy się&nbsp; do portu. Usłyszałem że wypływają z tąd okręty do wioski Gludin która znajduje się na innym kontynencie. Pociągała mnie możliwość rozpoczęcia nowej przygody więc czym prędzej zgłosiłem się na pokład. Lorin również płynęła w tamtą stronę, lecz nie chciała tam zostawać i powiedziała że wróci tutaj i będzie szkolić innych by mogli bronić się przed bandytami. A ja… czekam teraz przed bramami Aden czekając odpowiedzi od klucznika, która zdeterminuje czy będę mógł rozpocząć nowe życie.</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (rkm2000)]]></author>
			<pubDate>Tue, 20 Dec 2011 18:44:03 +0000</pubDate>
			<guid>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3664/historia-mrocznego/new/posts/</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[?]Arveldir]]></title>
			<link>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3663/arveldir/new/posts/</link>
			<description><![CDATA[<p>Arveldir, syn elfów z białego lasu Valinoru rozciągającego sie od Morza<br />Białych burz do Gór Kamiennych terenu tamtejszych krasnoludów.<br />Pewnego dnia jako młodzik wyruszył w podróż w góry aby obejrzeć miasta i kopalnia krasnoludów o których wiele się w tej okolicy mówiło.<br />Nie wyruszył jednak sam, poszedł z nim jego przyjaciel Thanduil, mroczny elf który zapuszczał się już w tamte tereny ze swoim ojcem, łowczym w Valinorze. Droga przebiegała spokojnie do drugiej nocy.<br />Gdy księżyc&nbsp; był już wysoko pod ich obozowisko podeszła wataha wilków północnych. Nigdy wcześniej ich nie widzieli toteż bali się trochę o siebie.<br />A mieli się czego bać bowiem wilki północne były w tych terenach bardzo duże a ich watahy liczyły około dwunastu osobników każda.<br />Arveldir już wyciągał rękę po sztylet, który otrzymał po swoim ojcu, a nie był to zwykły sztylecik a jeden z lepszych, które tworzyły elfy z pomocą krasnoludzkich mistrzów kowalstwa pochodzących z ich stolicy w górach Świetlnych. W momencie w którym światełko z ogniska padło na wysunięty już kawałek sztyletu z zarośli wyskoczyła jakaś mroczna postać, która jak błyskawica przebiegła przez ich obozowisko i za którą pobiegły wilki. Gdy elfy otrząsnęły się już trochę postanowiły bez zwłoki ruszać dalej.&nbsp; Po dwóch dniach podróży dotarły w końcu do miasta krasnoludów. Ku swojemu zdziwieniu przy bramie zobaczyli Wielkiego Kapłana z Valinoru który wzywał ich do siebie.<br />-Mam dla was zadanie wielkiej wagi- musicie popłynąć do waszych braci na kontynencie Aden i dopomóc im przetrwać wielkie wojny które objawiła mi Eva. Bilety na okręt już mam teraz tylko klucznik Aden musiałby zgodzić się na wasze wejście w tamte rejony.</p><br /><p>Jeśli to nie problem pod tą historią chciałbym podpisać mnie Arveldira i rkm2000, ltóry musi poczekać jakiś czas na załorzenie konta.<br />I w tym momencie chciałbym ogłosić że mamy takie samo IP (jeden dom i jedna skrzynka).</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Kyo)]]></author>
			<pubDate>Sun, 18 Dec 2011 12:29:09 +0000</pubDate>
			<guid>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3663/arveldir/new/posts/</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Filmiki - linki]]></title>
			<link>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/1969/filmiki-linki/new/posts/</link>
			<description><![CDATA[<p><a href="http://www.joemonster.org/filmy/19039/Animowane_papierowa_usta">http://www.joemonster.org/filmy/19039/A &#133; erowa_usta</a></p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Arveldir)]]></author>
			<pubDate>Thu, 15 Dec 2011 18:14:24 +0000</pubDate>
			<guid>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/1969/filmiki-linki/new/posts/</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Help! I need somebody!]]></title>
			<link>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3662/help-i-need-somebody/new/posts/</link>
			<description><![CDATA[<p>Gdyby ktoś mógł poświęcić chwilkę na wypełnienie tej krótkiej ankietki to sprawiłoby, że jeden jednorożec ocaliłby swoje życie. (względnie umarłby jak kto woli)</p><p><a href="http://moje-ankiety.pl/respond-17537/sec-hwwowuW7.html">http://moje-ankiety.pl/respond-17537/sec-hwwowuW7.html</a><br />hasło: ananananas</p><p>a jakby ktos jeszcze dalej to przekazał to już uomójbożejacidziękujęstrasznie!</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Kyo)]]></author>
			<pubDate>Wed, 14 Dec 2011 18:07:33 +0000</pubDate>
			<guid>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3662/help-i-need-somebody/new/posts/</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[\/]Starado]]></title>
			<link>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3661/starado/new/posts/</link>
			<description><![CDATA[<p>Post juz urzywany pod urzytkownikiem&nbsp; Wiilver skladajac podanie na Allseronie do Klanu &quot;FortunaeFilii&quot; - oczywiscie to moja Postac Kaplana Mrocznego. </p><p>Już prawie sie sciemniło drzwi od karczmy nagle walneły z takim hukiem<br />ze omało scian nie rozwaliło.<br />W progu pokazał sie ogromn zielony i wybitnie przystojny Ork, rozejrzał sie do okoła po czym zaczoł mamrotac jakies mroczne zaklecie i wymachiwac ogromnym dwu-ecznym mieczem po chwili ukazal sie stolik pelen pysznosci oraz rumu z browarami. <br />Zaczoł sie zajadac i popijac.Gdy zakonczył zaklasnol 2 razy w dlonie i jak z duchem sprawnego szukacza wszystkoczego nie skonczyl znalazlo sie w jego plecaku.Popatrzał krzywo na karczmarza bo wiedział ze juz mu nie pasuje ze w jego karczmie nie płacac za nic ktos odstawia takie cyrki. <br />Obrucil nerwowo wzrok w kierunku Ludzi Elfow Orkow oraz Krasnali siedzacych w tej ze karczmie ktorych wczesniej nie zauwazyl mimo ze kazdy z nich posiadal przeogromna bardzo dobrze widoczna naszywke z napisam &quot;Aurora&quot; jeszcze nie rozumiał co to znaczy lecz bardzo go zainteresowała.Zapytał ze wstydem czy mogl bym sie dosiąść? Ponieważ dobrze wiedział ze sam nie zaproponował nawet rumu spodziewał sie nawet najgorszego.</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Kyo)]]></author>
			<pubDate>Mon, 12 Dec 2011 19:24:58 +0000</pubDate>
			<guid>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3661/starado/new/posts/</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[\/]Wolfman]]></title>
			<link>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3659/wolfman/new/posts/</link>
			<description><![CDATA[<p>Słońce chyliło swe oblicze za widoczny w oddali pełen mroku las.&nbsp; Traktem do wrót miejskich zbliżała się wolnym krokiem zakurzona postać. W zachodzących promieniach słonecznych widać było jego zniszczone odzienie.&nbsp; Jego postać okrywał&nbsp; zniszczony płaszcz a jego twarz wyrażała tylko zmęczenie. W rękach trzymał wędrowny tobołek. Gdy zbliżył się do bramy, ujrzał stojącego w bramie strażnika z olbrzymią halabardą, na końcu której powiewał proporzec z herbem miasta.<br />- Hmmm...Giran&nbsp; - wędrowiec mruknął pod nosem - czyli jestem u celu&nbsp; -stłamsił w ustach przekleństwo.<br />Wędrowiec ruszył do przodu ale strażnik miejski zastawił mu drogę swoja halabardą. W cieniu bramy pojawiła się postać drugiego ze strażników.<br />- Stój!&nbsp; Przejścia nie ma! -krzyknął donośnym głosem strażnik -&nbsp; przybłędom wstęp wzbroniony.<br />Wędrowiec&nbsp; zerknął na potężną postać zagradzającą mu drogę, przyjrzał się mu powoli po czym rzekł dobitnym głosem:<br />- Zejdź z mej drogi, zanim stanie się nieszczęście - uniósł do góry głowę i nieznacznym&nbsp; ruchem odchylił krawędź płaszcza.<br />-Ha ha ha ha&nbsp; - zerechotał Strażnik - Gnorth widziałeś tego przybłędę?&nbsp; -zerknął na drugiego ze strażników.<br />Obaj wyszli przed bramę przyjrzeć się obcemu. Gnorth zaśmiał się donośnie .<br />-Wykopmy&nbsp; go i wracamy za bramę – warknął do swojego towarzysza – antał z winem czeka. <br />Ruszyli obaj w kierunku przybysza. Wędrowiec szybkim ruchem odrzucił na plecy poły płaszcza i w jego rękach pojawił się potężny miecz i tarcza z namalowanym herbem wilka. Błysnęła stal i w mgnieniu oka obaj strażnicy leżeli ogłuszeni u stóp wędrowca&nbsp; a ich potrzaskane halabardy opadły po bokach.<br />- Zawsze to samo - mruknął z niesmakiem -nigdy nie zmądrzeją.<br />Okrył się ponownie swoim płaszczem, po czym ruszył pewnym krokiem w kierunku rynku. Skręcił w boczną uliczkę i śmiałym krokiem wszedł do karczmy miejskiej. Uderzył go w nozdrza zapach dymu, rozlanego piwa i wina pomieszany z zapachem pieczeni.&nbsp; Rozejrzał się po wnętrzu karczmy po czym skierował swe kroki do stołu znajdującego się w rogu karczmy, przy którym siedział mroczny wojownik, oparty o swój miecz i popijający powoli z pucharu wino. Wędrowiec zbliżył się do stołu i położył na ławie obok elfa zawiniątko, po czym zasiadł naprzeciwko i skinął na karczmarza.<br />-Rashan - mroczny elf uśmiechnął się nieznacznie -myślałem , że się już nie spotkamy.<br />-Wolverino – mruknął człowiek – sporo wody upłynęło nim tu dotarłem- pociągnął spory łyk wina z pucharu i otarł usta.<br />- Opowiadaj przyjacielu jak TO zdobyłeś -&nbsp; rzekł&nbsp; elf ściszając głos i zerkając na tobołek podróżnego.<br />- Długa to będzie opowieść więc zamów więcej wina – człowiek uśmiechnął się do swych wspomnień po czym dodał&nbsp; -a i gorzałki przedniej nie skąp to opowiem Ci wszystko ze szczegółami – rozsiadł się wygodnie szykując się do opowiadania o swych przygodach…</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Kyo)]]></author>
			<pubDate>Sun, 11 Dec 2011 22:33:08 +0000</pubDate>
			<guid>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3659/wolfman/new/posts/</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[\/]Shalaren]]></title>
			<link>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3658/shalaren/new/posts/</link>
			<description><![CDATA[<p>Pogładziłam swoje długie, Elfie uszko. Myślałam już pięć minut nad odpowiedzią. Denir klęczał ciągle przede mną, a ja nie mogłam wydobyć z siebie żadnego słowa. Oświadczył mi się ork-zaśmiałam się w myślach. Jeśli się zgodzę na ślub z nim, będę Królową Antiqusodii.&nbsp; Jeśli nie, Denir mnie wygna i znów będę krążyć po świecie Alleronu z niewielkimi szansami na przetrwanie. Mężczyzna się podniósł, był prawie dwa razy większy ode mnie. Szerokie barki i zielona skóra. Nie odrzucał mnie, ale też nie pociągał. Przygryzłam wargę i spojrzałam na jego twarz. Miał trzy długie blizny. Dwie z nich znajdowały się na jego lewym policzku, a trzecia ciągnęła się od jego czoła, przez prawą powiekę aż do brody. Blizny mnie pociągały, ale nie te. Te były zrobione przeze mnie. Gdy miałam pięć lat, Wioskę Mrocznych Elfów, moją wioskę, zaatakowały orki. Był wśród nich również Denir, tyle, że miał on wtedy szesnaście lat. Znalazł mnie pod wielką miską, pod którą schowała mnie matka abym przetrwała. Gdy Denir podniósł miskę, przejechałam mocno dłonią po jego twarzy, raniąc długimi pazurami. Ork spojrzał mi w oczy, widziałam jego zmieszanie. Bałam się, ale starałam się tego nie pokazywać. Warknęłam na niego złowrogo, a on tylko się zaśmiał i palcami pogładził ranę, którą mu przed chwilą zrobiłam.<br />-Wrócę po Ciebie. Nie bój się, nic Ci nie grozi. - po jego słowach czułam się jak zahipnotyzowana. Przez jakieś cztery klepsydry nie mogłam ruszyć się z miejsca. Tak jak zostawił mnie pod miską, tak mnie pod nią później znalazł. Denir okrył mnie kocem,&nbsp; schwycił w swoje młode lecz silne ramiona i wyprowadził z Wioski. Gdy zobaczyłam przy bramie matkę leżącą na ziemi, zaczęłam się wyrywać. <br />-Puść mnie! Nie chcę iść, muszę zostać! Tu jest moje miejsce! Tu jest moja rodzina! - wrzeszczałam jak oszalała, aż mnie puścił. Podbiegłam do ciała matki i ułożyłam jej głowę na swoich kolanach. Była cała blada, a z jej brzucha sączyła się krew. Łzy zaczęły mi lecieć strumieniami po twarzy.<br />-Matko, obudź się.. proszę. Nie zostawiaj mnie, wiesz, że Cię potrzebuję! - głaskałam ją po twarzy i całowałam. - Mamusiu.. <br />Nie wiem ile tak siedziałam. Matka tylko na chwile otworzyła oczy i pokazała mi orka, kiwając lekko głową. To były moje ostatnie chwile z nią. Denir w końcu mnie podniósł i poszliśmy dalej. <br />Zaprowadził mnie do małej Wioski, zwanej Floran. Tam nauczył mnie czytać, pisać, a nawet próbował nauczyć walczyć. Bicie nie szło mi najlepiej, czarować tez nie potrafiłam. Za to świetnie unikałam ciosów Denira, wyginając swoje ciało w dziwny według niego sposób. Dzięki jego naukom odkryłam co pragnę robić w życiu. Gdy skończyłam piętnaście lat, Denir przyniósł do mojej chatki dwa, długie, srebrne miecze. <br />-Shalaren! Uważaj, to nie zabawka! Nie machaj tak.. Shal! - Denir był wściekły, a ja tylko rzuciłam miecze na ziemie i zakryłam uszy, by nie słyszeć rozbijającego się wazonu, w który uderzyłam. <br />-Wybacz, Panie. - skłoniłam się władcy Antiqusodii. On podszedł do mnie i łapiąc mnie pod brodę zmusił bym na niego spojrzała. <br />-Nigdy więcej mnie nie przepraszaj. Proszę Cię też, zacznij w końcu mówić do mnie po imieniu. Nie jestem Twoi Królem, jestem Twym przyjacielem. - uśmiechnął się do mnie i ucałował moje czoło.<br />-Jak sobie życzysz, Denirze. - odsunęłam się od niego o krok, podniosłam miecze z ziemi i trenowałam dalej. <br />Po kilku dniach opanowałam nowe układy z mieczami. Wyginałam swe ciało na różne strony, w różne sposoby. Denir nazwał to tańcem, nie znałam wcześniej tego pojęcia. Po kilku miesiącach ćwiczeń mianował mnie na swoją Tancerkę Ostrzy. Prosił bym mu tańczyła przed każdą walką. Zamieszkałam w jednej z komnat jego Pałacu i przez trzy lata wykonywałam jego rozkazy, nigdy nie odmawiając. Aż w końcu przyszedł czas moich osiemnastych urodzin...<br />Denir wbiegł do mojego pokoju, wyciągnął mnie z łóżka i zaniósł do jednego z pomieszczeń, w którym jeszcze nigdy nie byłam. Postawił mnie na ziemi i dał chwile abym się rozbudziła do końca. <br />-Shalaren, moja miła. Przyprowadziłem Cię tutaj i pragnę złożyć propozycję dotyczącą także tego miejsca. -uklęknął i chwycił moją dłoń. Spoglądając w moje oczy, ucałował ją i przemówił. - Gdy Cię znalazłem, poczułem coś, czego nigdy wcześniej nie czułem. Kazano mi wcześniej zabijać, kraść, nie czuć. Gdy mnie zraniłaś tamtego dnia jako pierwsza, coś się we mnie zmieniło. -chrząknął- Ja Cię chyba wtedy pokochałem. Dlatego teraz, chociaż bez świadków pytam. Czy zechciałabyś opuścić swą komnatę, wyjść za mnie i zamieszkać tu ze mną? Dzielić ze mną wszystkie chwile, noce, abym mógł Cię mieć ciągle przy sobie? Czy wybierzesz ucieczkę? Odmowy Twej nie zniosę. <br /> Starałam się jasno myśleć, odwracając co chwilę wzrok od orka. Jeśli się zgodzę na ślub z nim, będę Królową Antiqusodii. Jeśli nie, Denir mnie wygna i znów będę krążyć po świecie Alleronu z niewielkimi szansami na przetrwanie.&nbsp; Shilen, pomóż mi znaleźć odpowiednie słowa i nie zranić go-błagałam w myślach.<br />-Drogi, Denirze. - spojrzałam w końcu na niego, wyciągając dłoń z jego uścisku. - Niestety muszę Ci odmówić, ponieważ ja nie Kocham Ciebie. Sam mówiłeś, że jesteś mym przyjacielem, wolałabym aby tak własnie zostało. Dlatego odejdę, zostawię Cię, abyś mógł znaleźć nową wybrankę. Jesteś młody, silny, na pewno wiele kobiet Cię pożąda. <br />Ucałowałam jego policzek i wybiegłam z komnaty. Nie patrzyłam za siebie, wiedziałam,&nbsp; że za mną nie pójdzie. Pewnego dnia jednak mnie znajdzie, a wtedy już nie będę miała szansy na ucieczkę. <br />Po czterdziestu klepsydrach wędrówki, znalazłam się w Heine, mieście miłości. Byłam cała brudna, mokra i zmęczona. Wszędzie mijałam zakochanych, szczęśliwych. Mi to szczęście odebrano już w młodości, a teraz jeszcze musiałam opuścić Antiqusodię. Poprosiłam pewną kobietę, aby przeniosła mnie na Wyspę Aligatorów, oczywiście wsuwając do jej ręki kilkadziesiąt aden. Uczyniła to, a gdy już się tam znalazłam zrzuciłam z siebie zbroję i małymi krokami podeszłam do brzegu. Woda była zimna, ale czysta. Po kilku ziarnach zamoczyłam się już cała. <br />Chciałam wyjść, gdy nagle coś pociągnęło mnie w dół. Nie był to aligator, nie bolało. Jakaś dziwna siła, od której nie mogłam się uwolnić. Zaczęłam się dusić, nieudolnie próbując złapać powietrze. Po chwili zaczęłam odpływać, zamknąłam oczy, poddając się nieznanej sile. Zemdlałam. <br />Gdy otworzyłam oczy, byłam już w innym świecie. Po głowie chodziła mi jedna nazwa. Aurora.</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Kyo)]]></author>
			<pubDate>Sun, 11 Dec 2011 13:07:36 +0000</pubDate>
			<guid>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3658/shalaren/new/posts/</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Amarok]]></title>
			<link>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3656/amarok/new/posts/</link>
			<description><![CDATA[<p><span class="postimg"><img src="http://img24.imageshack.us/img24/6366/86136952.jpg" alt="http://img24.imageshack.us/img24/6366/86136952.jpg" /></span></p><p><strong>Imię:</strong> <em><strong>Amarok</strong></em><br /><strong>Nazwisko: Oronar<br />Rasa:<em> Mroczny Elf</em><br />Wiek: <em>20 jesieni</em><br />Wyznanie: <em>Dínendal</em><br />Charakter: <em>Nieśmiały, odważny, heroiczny, przyjacielski</em><br />Zawód:<em> Łowca</em><br />Zainteresowania: <em>Tępienie różnego rodzaju ścierwa biegającego po świecie, picie różnej maści alkoholi, bójki w tawernach</em><br />Cechy szczególne: <em>Małomówny, w rozmowie wpatruje się w głębie oczu<br /></em><br />Wygląd:<br />Budowa: <em>Średniej budowy, pozornie mało umięśniony, sprawia wrażenie mięczaka</em><br />Włosy:<em> Czarne włosy z oznakami siwizny która powstała nie ze względu na wiek a liczne modyfikacje i zatrucia</em><br />Twarz: <em>Twarz jego jest blada, pozbawiona wyrazu strachu nawet w ciężkich sytuacjach. Jedynym jej urokiem jest bródka i zielone oczy...</em><br />Oczy: <em>Przeszywające na wylot każdego z kim rozmawia, wiecznie przemęczone, zielone oczy w których nie jedna dziewka się zakochała.</em><br />Wzrost: <em>Nie za wysoki, nie za niski w sam raz na 189m</em><br />Waga:<em> Z całym asortymentem którego się nie wyzbywa niecałe 78kg</em></strong></p><p><strong>Historia:<br /><em>Elf amnestia. Pamięta tylko nieliczne urywki swojego poprzedniego życia które nawiedzają go w snach. Strata rodziny była najgorszym przeżyciem w jego życiu. Pamięta tylko najazd orków i to że nie zawsze był mrocznym elfem. Od kiedy przebudził się w laboratorium alchemicznym Elendila Oronara, uznał go za swojego ojca i wraz z innymi łowcami ruszył na przeciw ścierwu jakie żyje na ziemi. Obiecał sobie że skończy tą robotę gdy pozna swoją jedyną miłość.</em></strong></p><p><strong>Plotki i fakty:<br /><em>- Gdzie się nie pojawi budzi grozę wśród ludzi<br />- Szuka swojej jedynej miłości</em></strong></p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Asu)]]></author>
			<pubDate>Tue, 06 Dec 2011 11:18:40 +0000</pubDate>
			<guid>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3656/amarok/new/posts/</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Uaktualnienie serwera]]></title>
			<link>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3653/uaktualnienie-serwera/new/posts/</link>
			<description><![CDATA[<p>Nowsza wersja, ale to nadal Freya. H5 według L2j jest niestabilną gałęzią, więc narazie nie bierzemy jej pod uwagę (no chyba ze będziecie chcieli to będzie H5).</p><p>System do testowego serwera: <a href="https://94.23.235.100/~drathir/klienty/system_beta_freya-h5_v2.7z">https://94.23.235.100/~drathir/klienty/ &#133; a-h5_v2.7z</a></p><p>Uruchamiamy plikiem <strong>loader.exe</strong>.</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Drathir)]]></author>
			<pubDate>Sun, 04 Dec 2011 17:14:02 +0000</pubDate>
			<guid>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3653/uaktualnienie-serwera/new/posts/</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[\/]Bliskie Spotkanie Przy 3 Stopniach]]></title>
			<link>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3654/bliskie-spotkanie-przy-3-stopniach/new/posts/</link>
			<description><![CDATA[<p>Noc była chłodna. Oszroniona trawa na trakcie lśniła srebrzyście w blasku gwiazd i księżyca. Zmierzaliśmy na wschód w stronę Zachodniej Wyżyny, gdzie zgodnie z treścią niedawno ominiętej tablicy powinna znajdować się gospoda &quot;U Łysej Rusałki&quot;. Zimny oddech wiatru smagał nas po licach. Nie potrafię zliczyć ile czasu upłynęło,&nbsp; od kiedy zostawiliśmy za sobą naszą rodzinną wioskę, by sprzeciwić się złu panującemu w okolicy. Na początku wyprawy nawet nie przypuszczaliśmy, że nim dobiegnie ona końca obraz bliskich nam osób całkowicie zatrze się w naszej pamięci. Nas trzech: Dogaul, Ziron i ja. Wierni towarzysze broni, zawsze razem zmagający się z problemami zsyłanymi przez los... Nagle moje rozmyślanie przerwał mrożący krew w żyłach krzyk, który dobiegał z nieprzeniknionej ciemności pośród gęstwiny pobliskich drzew. Obrzuciliśmy się nawzajem spojrzeniem pełnym niepokoju po czym popędziliśmy konie w kierunku, z którego dochodziły dramatyczne dźwięki, jak nam się wydawało, kobiecego głosu. Byliśmy w pełni przekonani o tym, że to jakaś bezbronna niewiasta doznaje właśnie przemocy. Nie mieliśmy wtedy pojęcia jak duża okaże się nasza pomyłka. </p><p>Jak zwykle pierwszy na miejscu był Ziron. Jego przechwałki o tym jakoby był posiadaczem najszybszego konia w okolicy okazały się niebezpodstawne. Gdy dogoniliśmy go wraz z Dogaulem&nbsp; naszym oczom ukazała się nieduża polana z czerniejącą po środku wielką dziurą, która jak się po chwili zorientowaliśmy była stromym tunelem prowadzącym gdzieś wgłąb ziemi. To stamtąd dobiegały przeraźliwe dźwięki. Zeskoczyliśmy z koni, zapaliliśmy pochodnie i zapuściliśmy się w mrok. Z każdym krokiem krzyk stawał się coraz bardziej przerażający, zwłaszcza że okalała go nienaturalna cisza.&nbsp; Rozbrzmiewający co jakiś czas rozpaczliwy głos był jednym dźwiękiem dobiegającym naszych uszu. Taki stan rzeczy nie trwał jednak zbyt długo. Kilkanaście kroków za nami, przy wejściu do tunelu rozległo się paniczne rżenie koni, które przywiodło mi na myśl kwik zarzynanych świń jak co roku na Święto Dziękowania Za Dobre Zbiory. Zimny pot spłynął po moich plecach. Moi towarzysze popędzili na pomoc naszym czworonogom. Wtedy ni stąd ni zowąd wyrosła przed nami grupa Roślinoludzi. Zieleń ich skóry była nakrapiana czerwienią końskiej posoki. Rozejrzałem się wokoło. Nasza trójka pośrodku polany, od lat zwalczająca zło rozsiewane przez Króla Larixma. Tak oto, w tę chłodną, gwieździstą noc sam władca Roślinoludzi ze swoją gwardią pofatygował się by zwabić nas w pułapkę. Źródło głosu krzyczącej kobiety bardzo szybko zaczęło się przenosić z jaskini za nami aż do miejsca, w którym znajdował się Larixm. Jeszcze przez chwilę ten sam głos wydobywał się z gardła Roślinoluda aby po chwili przerodzić się w chrapliwy, przytłumiony rechot. Pozwoliliśmy się podejść jak niedoświadczone młokosy. Król oświadczył, że to spotkanie nie musi się zakończyć naszą śmiercią. Postanowił okazać nam łaskę, jeżeli poddamy się jego władzy i staniemy w jego zastępach jako ludzie-rośliny. On nie rozumiał czym są śluby wierności jakie złożyliśmy wobec naszych rodaków. Ani tego, że nasze człowieczeństwo i wolność cenimy wyżej niż życie. Raz jeszcze obrzuciliśmy siebie nawzajem krótkim, porozumiewawczym spojrzeniem i dobyliśmy mieczy...</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Taniec_Obliczy)]]></author>
			<pubDate>Sun, 04 Dec 2011 11:22:52 +0000</pubDate>
			<guid>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3654/bliskie-spotkanie-przy-3-stopniach/new/posts/</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Freya - serwer testowy - błędy]]></title>
			<link>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3655/freya-serwer-testowy-bledy/new/posts/</link>
			<description><![CDATA[<p>Jak w tytule tematu. Więcej informacji <a href="http://www.lineage2aurora.pl/forum/topic/3653/uaktualnienie-serwera/">tutaj</a>.</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Kyo)]]></author>
			<pubDate>Sat, 03 Dec 2011 22:24:44 +0000</pubDate>
			<guid>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3655/freya-serwer-testowy-bledy/new/posts/</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[\/]Poszukiwacz]]></title>
			<link>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3652/poszukiwacz/new/posts/</link>
			<description><![CDATA[<p>Od dawna już żyłem w mroku. Od dawna moje ciało nie czuło na sobie letnich promieni słońca. Odkąd pamiętam jestem zamknięty w mojej pustelni odcięty od świata. Mam już dosyć tego niepokoju, tego strachu przed nieuniknionym. Jeżeli pisana jest mi śmierć z ręki upadłych muszę się z nią pogodzić nic innego mi nie pozostaje, ale wiem jedno nie poddam się bez walki. Umrę godną śmiercią o ile śmierć można nazwać godną. Nie wiem co mnie czeka po wyjściu z groty, może oni już tam są? Może już czekają na mnie? Nie mogę się poddać strachu. Chociaż wciąż mam przed oczyma widok mojego domu, uśmiechnięte twarze rodziców, siostry, przyjaciół. Ich duchy nie opuszczają mnie we snach. Każdej nocy przeżywam ten sam koszmar od czterech lat. Mój umysł jest już wycieńczony. Stałem się mrocznym elfem, budzę strach i niechęć wszystkich dookoła. Budzę pogardę u najwyższych. Muszę żyć nadzieją że mój stary dom, Las udzieli mi schronienia w potrzebie a magiczne istoty pomogą w trudnych chwilach. Tak to jest dobry moment aby opuścić moją samotnię i rozpocząć życie na nowo. Mogę zostać kim chcę, bo przecież żyjąc jako zwykły człowiek nie wyróżniający się z tłumu nie zostanę rozpoznany przez żadnego z Kamaelów. Nie wiem czemu ale od kilku dni w głowie mam myśl zemsty na nich. Przepełnia mnie ból, i chęć ukręcenia im łbów. Może zostanę łowcą? Będę ich tropił i uśmiercał ostrzem mojego ojca. Ehhh to trudne muszę je najpierw odnaleźć, tylko gdzie zacznę poszukiwania? Prawdopodobnie czeka mnie wyprawa w rodzinne strony. Kto wie może spotkam tam jakąś bratnią duszę która dotrzyma mi towarzystwa? Tylko nie wiem czy… Czy nie jestem aspołeczny, boję się zdrady. To wszystko jednak jeszcze mnie przeraża, chociaż nie mogę być tchórzem. Ktoś kto się boi i nie przełamie swojego strachu będzie się bal do końca swoich dni. Muszę się wziąć w garść. Muszę się przygotować do wyprawy, na pewno już tutaj nie wrócę. Przysięgam sobie że już nigdy nie ucieknę od mojego przeznaczenia. Czuję za to wstręt do siebie. Takie życie to nie życie. Przysięgam też sobie na Duchy moich bliskich że zabiję każdego upadłego który stanie na mojej drodze… Przynajmniej spróbuję to zrobić, wiem że nie będzie mi łatwo przecież oni są potężni i żywią się Duchami poległych wojowników. Nabierają przez to siły. A może zamiast bawić się w łowcę i czekać na rychłą śmierć udam się do zakonu i przyjmę sztukę magiczną? Da mi to nie lada przewagę nad nimi. Roztworzę piekielne wrota i zgładzę ich wszystkich? NIee znów mętlik wślizguje się do mojej głowy. Muszę myśleć racjonalnie, jedyną moją bronią do walki z nimi jest ostrze mojego ojca. Muszę je znaleźć i rozprawić się z nimi raz na zawsze. Muszę też dużo ćwiczyć, aby zyskać siłę i ich przezwyciężyć. Swoją drogą bycie łowcą nie pasuje do mnie. Będę poszukiwaczek przygód. Tak taki mój będzie mój los. Czas ruszyć w drogę…</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Chrysto)]]></author>
			<pubDate>Sat, 03 Dec 2011 11:05:23 +0000</pubDate>
			<guid>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3652/poszukiwacz/new/posts/</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[?]Yunai]]></title>
			<link>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3651/yunai/new/posts/</link>
			<description><![CDATA[<p>Yunai w końcu osiągnęła swój wewnętrzny spokój. Po wielu latach poszukiwania celu, odnalazła go. Była szczęśliwa, doskonaliła swoje moce spełniając się jako mag. Dodatkowo był jeszcze Nirres – jasny elf, mag, z którym łączyła ją współpraca i… uczucia. <br />Jej idealny świat wydawał się być niezniszczalny, bo co mogło zakłócić doskonałą idylle? </p><p>- Pomóż mi! – usłyszała błagalny szept dziewczyny, która konała tuż przy jej nodze. <br />Kobieta miała w oczach łzy, powoli opadała z sił. Dookoła śmierć i strach. Bezustanna pogoń za chociaż skrawkiem bezpiecznej kryjówki, tylko po to, aby po chwili odpoczynku znów rozpocząć szaleńczą ucieczkę. <br />Znów spojrzała w wielkie brązowe oczy mrocznej wojowniczki, której mag jednym zaklęciem, spopielił połowę ciała. Widziała cierpienie, wiedziała, że gdy tylko przystanie, gdy wypowie swoje inkantacje, strąci się w przepaść wyczerpania. <br />- Wybacz mi. – wyszeptała puszczając się biegiem w stronę jednego z kanałów, którego koniec wychodził w jednym z budynków Oren. </p><p>Poczuła jak po policzkach w końcu spłynęły słone krople. Była na świecie po to, by pomagać, a teraz? Ileż to osób porzuciła i tak ledwo uchodząc z życiem. Czuła do siebie wstręt i obrzydzenie – tylu potrzebujących. Do jej serca napływa wstyd mieszany z lodem. Nirr czekał, a ona nie mogła się spóźnić. Wiedziała, że gdy tylko otworzą portal i przedostaną się w bezpieczne miejsce wszyscy zgromadzeni, nikt nie będzie czekał. Zamkną jej ostatnią drogę ratunku i będzie skazana na śmierć. Ba w jej wypadku całkiem wysoki wyrok, gdyż już nieźle napsuła krwi przeciwnikowi. </p><p>Kolejne schody… kiedyś nie wyobrażała sobie, że byle niepozorny budynek może mieć tak głębokie piwnice, ale to było zrozumiałe. Magowi zależało na dyskrecji i bezpieczeństwie, w końcu portal, to nie igła, nie da się jej ukryć w ciągu sekundy. Jeszcze jeden poziom dzielił ją od swego wybranka. Do jej uszu dochodziły dźwięki pogoni – kolejne męskie buciory łomotały o kamienne stopnie będąc coraz bliżej. Zaklęła brzydko pod nosem, próbując wydobyć z siebie maksimum resztek energii.. Jeszcze tylko stopień. Zziajana wpadła do salki rozglądając się dookoła. Ostatnia osoba, właśnie znikała w magicznej przestrzeni. Od portalu dzieliła ją „ostatnia prosta”, czy wystarczy jej sił? Zacisnęła powieki czując jak palą ją przemęczone i spuchnięte od łez oczy. Nogi od dawna odmawiały posłuszeństwa, ale nie mogła się poddać, nie gdy koniec był tak bliski. <br />Puściła się pędem , przestrzeń zaczęła niknąć w oczach. Parę sekund… wbiegła w nią, słysząc jak banda wojowników przeklina brzydko, jeden z nich napiął łuk, słyszała dźwięk cięciwy. Jeszcze pół kroku. Była pewna, że strzała przebije jej ciało, ale… nastała pustka i cisza. </p><p>Upadła na polanę, gorące słońce czule pieściło źdźbła traw. Yunai otarła drżącą dłonią zakrwawione i brudne policzki, biorąc przy tym głęboki oddech czystego powietrza. Była bezpieczna – udało się. Słabość napływała do jej gardła, mdłości, po chwili zwymiotowała plamiąc zieleń. Ból dopiero teraz tak naprawdę rozpłynął się po jej ciele, z uśmiechem na ustach osunęła się tracąc przytomność. Teraz już mogła umrzeć.</p>]]></description>
			<author><![CDATA[dummy@example.com (Eirne)]]></author>
			<pubDate>Fri, 02 Dec 2011 13:26:24 +0000</pubDate>
			<guid>http://lineage2aurora.pl/forum/topic/3651/yunai/new/posts/</guid>
		</item>
	</channel>
</rss>

